Rozdział I
Dworzec kolejowy był jak zawsze pełny mnóstwa śpieszących się gdzieś ludzi, biegające wszędzie dzieci, krzyki i nawoływania znajomych którzy witali się po długiej rozłące. Krótko mówiąc coś do czego pani Ania przywykła rzez te lata pracy w kiosku, ale była jedna rzecz, która niezmiennie mimo tylu lat ją zaskakiwała. Zawsze co roku dokładnie 1 września przez peron przewijało się mnóstwo dość nietypowych osób. Byli to najczęściej dorośli ludzie z nastolatkami i małymi dziećmi ubrani w czarne szaty z różnymi dziwnymi zwierzętami i bagażami. Pani Ania zdążyła się już przyzwyczaić do nietypowych ludzi więc żadnych podejrzeń nie wzbudziła w niej trójka zdyszanych siedemnastolatków ciągnących za sobą wielkie kufry oraz klatkę z sową. Pokrętła tylko z rozbawi niem głową i wróciła do czytania gazety.
- Ron ty tępaku! Jeśli się spóźniony na pociąg to będzie wyłącznie taka wina ! - krzyczała zaróżowiona od biegu Hermiona
- Ale to nie moja wina każdemu może się zdążyć zapo...- próbował nieudolnie bronić się chłopak
- Owszem ale tobie zdarza się zapominać wszystkiego wybitnie często - warknęła wściekła
- Przesadzasz - mruknął pod nosem
- Ja wcale nie ...
- Przestańcie ! - wrzasnął całkowicie wprowadzony z równowagi Harry ta dwójką darła ze sobą koty od zawsze ale dzisiaj kłócili się od rana i miał już tego dość - Jak tak dalej pójdzie to na pewno spóźnimy się na pociąg - dodał już spokojniej
Wściekła gryfonka aż sapnęła z oburzenia co on sobie wyobraża to ten idiota zapomniał różdżki przez co w połowie drogi musieli się wracać a Harry ma jeszcze czelność zwracać jej uwagę, przecie to nie jej wina że jej przyjaciel to kretyn
Zbliżali się już do peronu kiedy usłyszeli gwizd, rzucili się więc pędem w stronę pociągu. Pociąg zaczął powoli ruszać chłopcy nie czekając na nic i nie oglądając się za siebie wskoczyli do pociągu
- Uff ... udało się - powiedział z ulgą Ron opadając ciężko na podłogę - Mało brakowało prawda Harry ... Harry ? Co jest - zapytał a nie uzyskawszy odpowiedzi wstał i zobaczył przyjaciela wpatrującego się z przerażeniem w znikający za nimi peron - Co się .... O jasna cholera - zawołał patrząc jak wraz z peronem znika im z oczu wściekła do granic możliwości Hermiona
********
Ja ich kiedyś zabiję, co za idioci, jak można być tak głupim, skretyniali debile i co ja teraz zrobię ... Wewnętrzny monolog dziewczyny przerwało czyjeś głośne wtargnięcie na peron
- Ja was zabije ! Wiedziałam że to się tak skończy Zabini jak można być takim idiotą i zapomnieć różdżki ?! - wrzaski Pansy Parkinson niosły się po dworcu Hermiona bez trudu ją rozpoznała chociaż stała tyłem jej głosu nie dało się pomylić z żadnym innym, obok niej stał Blaisy Zabini, a kawałek dalej ... czyżby Malfoy również spóźnił się na pociąg
- Spokojnie Pan nie histeryzuj ...
- Zamknij się Zabini, ona ma racje jak można być takim ... takim ... gryfonem?
- O nie teraz przesadziłeś - warknął wściekły Blaisy odwracając się do Malfoya
- Spokój ! - wrzasnęła znowu Parkinson - Nie wiem czy wiecie ale nie jesteśmy tu sami ...- na te słowa wszyscy obrócili się w stronę gryfonki
- o nasza droga panna-ja-to-wszystko-wiem-a-mimo-to-zadaję-się-z-debilami-Granger również spóźniła się na pociąg
- Tak samo jak pan-mam-pieniądze-więc-myślę-że-jestem-najlepszy - odwarknęła
- Nic o mnie nie wiesz Granger- wysyczał
- O teraz Granger a nie szlama - udała zdziwienie
- Dla twojej informacji .... - zaczął wściekły
- Na wyznania miłości przyjdzie jeszcze czas ale teraz powinniśmy się zastanowić jak się stąd wydostać - wtrącił Zabini na co spiorunowali go wzrokiem
- Nienawidzę tego mówić i pewnie słyszycie to z moich ust po raz ostatni ale niestety muszę się z Tobą zgodzić ... musimy coś wymyślić
- To chyba oczywiste ...prawda ? - zaczął Draco - musimy się teleportować
- Nie wiem czy wiesz ale na terenie Hogwartu ...- zaczęła Hermiona
- WIEM ! - wrzasnął - wiem że nie można się teleportować, ale można to zrobić w hogsmeade - dodał już spokojniej
Hermiona chcąc nie chcąc musiała się zgodzić że to nie jest najgłupszy pomysł - Ale ja jeszcze nie mogę rzuciła szybko
- To nic Granger, Pansy też nie może więc ja wezmę ciebie a Diabeł Pan
- Diabeł ? - zapytała niewiele rozumiejąc
- Zabini - wyjaśnił krótko Malfoy - a teraz jeśli nie chcesz tu zostać do rana to musisz mi podać rękę - powiedział wyciągając swoja a hermiona patrzyła na niego w szoku ON - arystokrata podaje rękę JEJ - szlamie - z własnej woli coś jej nie pasowało ale z braku innego wyjścia musiała to zrobić. Wyciągnęła więc rękę odsłaniając ją lekko
- Ja chyba zwariowałam - powiedział Zabini podchodząc bliżej - Granger o Boże ... Ty masz tatuaż
- Faktycznie rzekła Pansy ... No no po tobie bym się tego nie spodziewała
- Oh - elokwencja gryfonki zmiotła wszystkich na kolana - mam to od urodzenia - powiedziała czerwieniąc się lekko
- Jak to ? - Spytał Malfoy - przecież nie można mie tatuażu od urodzenia ... chyba że ... ale nie ... przecież to niemożliwe
- Draco chyba nie mylisz że ... - zaczęła Pansy momentalnie blednąc
- Przecież to niemożliwe- rzekł Blaizy bezwiednie powtarzając za przyjacielem - Granger pokaż tą ręke
- O co wam chodzi ? - zapytała cofając się przestraszona
- Nie bój się przecież nic ci nie zrobimy - powiedział zniecierpliwiony łapiąc ją za rękę, nagle cofnął się gwałtownie przerażony - To ona - wyszeptał - znaleźliśmy ją ...
- Ron ty tępaku! Jeśli się spóźniony na pociąg to będzie wyłącznie taka wina ! - krzyczała zaróżowiona od biegu Hermiona
- Ale to nie moja wina każdemu może się zdążyć zapo...- próbował nieudolnie bronić się chłopak
- Owszem ale tobie zdarza się zapominać wszystkiego wybitnie często - warknęła wściekła
- Przesadzasz - mruknął pod nosem
- Ja wcale nie ...
- Przestańcie ! - wrzasnął całkowicie wprowadzony z równowagi Harry ta dwójką darła ze sobą koty od zawsze ale dzisiaj kłócili się od rana i miał już tego dość - Jak tak dalej pójdzie to na pewno spóźnimy się na pociąg - dodał już spokojniej
Wściekła gryfonka aż sapnęła z oburzenia co on sobie wyobraża to ten idiota zapomniał różdżki przez co w połowie drogi musieli się wracać a Harry ma jeszcze czelność zwracać jej uwagę, przecie to nie jej wina że jej przyjaciel to kretyn
Zbliżali się już do peronu kiedy usłyszeli gwizd, rzucili się więc pędem w stronę pociągu. Pociąg zaczął powoli ruszać chłopcy nie czekając na nic i nie oglądając się za siebie wskoczyli do pociągu
- Uff ... udało się - powiedział z ulgą Ron opadając ciężko na podłogę - Mało brakowało prawda Harry ... Harry ? Co jest - zapytał a nie uzyskawszy odpowiedzi wstał i zobaczył przyjaciela wpatrującego się z przerażeniem w znikający za nimi peron - Co się .... O jasna cholera - zawołał patrząc jak wraz z peronem znika im z oczu wściekła do granic możliwości Hermiona
********
Ja ich kiedyś zabiję, co za idioci, jak można być tak głupim, skretyniali debile i co ja teraz zrobię ... Wewnętrzny monolog dziewczyny przerwało czyjeś głośne wtargnięcie na peron
- Ja was zabije ! Wiedziałam że to się tak skończy Zabini jak można być takim idiotą i zapomnieć różdżki ?! - wrzaski Pansy Parkinson niosły się po dworcu Hermiona bez trudu ją rozpoznała chociaż stała tyłem jej głosu nie dało się pomylić z żadnym innym, obok niej stał Blaisy Zabini, a kawałek dalej ... czyżby Malfoy również spóźnił się na pociąg
- Spokojnie Pan nie histeryzuj ...
- Zamknij się Zabini, ona ma racje jak można być takim ... takim ... gryfonem?
- O nie teraz przesadziłeś - warknął wściekły Blaisy odwracając się do Malfoya
- Spokój ! - wrzasnęła znowu Parkinson - Nie wiem czy wiecie ale nie jesteśmy tu sami ...- na te słowa wszyscy obrócili się w stronę gryfonki
- o nasza droga panna-ja-to-wszystko-wiem-a-mimo-to-zadaję-się-z-debilami-Granger również spóźniła się na pociąg
- Tak samo jak pan-mam-pieniądze-więc-myślę-że-jestem-najlepszy - odwarknęła
- Nic o mnie nie wiesz Granger- wysyczał
- O teraz Granger a nie szlama - udała zdziwienie
- Dla twojej informacji .... - zaczął wściekły
- Na wyznania miłości przyjdzie jeszcze czas ale teraz powinniśmy się zastanowić jak się stąd wydostać - wtrącił Zabini na co spiorunowali go wzrokiem
- Nienawidzę tego mówić i pewnie słyszycie to z moich ust po raz ostatni ale niestety muszę się z Tobą zgodzić ... musimy coś wymyślić
- To chyba oczywiste ...prawda ? - zaczął Draco - musimy się teleportować
- Nie wiem czy wiesz ale na terenie Hogwartu ...- zaczęła Hermiona
- WIEM ! - wrzasnął - wiem że nie można się teleportować, ale można to zrobić w hogsmeade - dodał już spokojniej
Hermiona chcąc nie chcąc musiała się zgodzić że to nie jest najgłupszy pomysł - Ale ja jeszcze nie mogę rzuciła szybko
- To nic Granger, Pansy też nie może więc ja wezmę ciebie a Diabeł Pan
- Diabeł ? - zapytała niewiele rozumiejąc
- Zabini - wyjaśnił krótko Malfoy - a teraz jeśli nie chcesz tu zostać do rana to musisz mi podać rękę - powiedział wyciągając swoja a hermiona patrzyła na niego w szoku ON - arystokrata podaje rękę JEJ - szlamie - z własnej woli coś jej nie pasowało ale z braku innego wyjścia musiała to zrobić. Wyciągnęła więc rękę odsłaniając ją lekko
- Ja chyba zwariowałam - powiedział Zabini podchodząc bliżej - Granger o Boże ... Ty masz tatuaż
- Faktycznie rzekła Pansy ... No no po tobie bym się tego nie spodziewała
- Oh - elokwencja gryfonki zmiotła wszystkich na kolana - mam to od urodzenia - powiedziała czerwieniąc się lekko
- Jak to ? - Spytał Malfoy - przecież nie można mie tatuażu od urodzenia ... chyba że ... ale nie ... przecież to niemożliwe
- Draco chyba nie mylisz że ... - zaczęła Pansy momentalnie blednąc
- Przecież to niemożliwe- rzekł Blaizy bezwiednie powtarzając za przyjacielem - Granger pokaż tą ręke
- O co wam chodzi ? - zapytała cofając się przestraszona
- Nie bój się przecież nic ci nie zrobimy - powiedział zniecierpliwiony łapiąc ją za rękę, nagle cofnął się gwałtownie przerażony - To ona - wyszeptał - znaleźliśmy ją ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz