Zamieszczam miniaturkę i bardzo proszę jeśli to czytasz skomentuj
Coś się stało, wszyscy patrzą na
mnie z wyczekiwaniem a ja znowu pogrążyłam się w rozmyślaniu o
NIM, o jego cudownych oczach pięknych ustach które uśmiechają się
w ta rozbrajający sposób... Stop ! Granger ogarnij się wszyscy na
Ciebie patrzą Pani Weasley z łzami w oczach, Ginny z obawą, Pan
Weasley z lekkim zniecierpliwieniem Harry z szerokim uśmiechem, Ron
w wyczekiwaniem i pierścionkiem w ręce, Charli… Zaraz ?! Z
pierścionkiem ?! O cholera on mi się chyba oświadczył … I co
ja mam zrobić … Szukam wzrokiem JEGO ale ma wzrok wbity w stół
Dobra chyba trzeba coś powiedzieć…
- Ron posłuchaj ja … - no nie ma co popisałam się elokwencją jak ja mam z tego teraz wybrnąć
- Nic nie musisz mówić Hermiono kocham Cię i chcę żebyśmy już na zawsze byli razem, wiem że to trochą szybko ale wojna się skończyła a ja wiem że chcę z Tobą spędzić resztę życia więc na co mam czekać
- Ron posłuchaj ja … - no nie ma co popisałam się elokwencją jak ja mam z tego teraz wybrnąć
- Nic nie musisz mówić Hermiono kocham Cię i chcę żebyśmy już na zawsze byli razem, wiem że to trochą szybko ale wojna się skończyła a ja wiem że chcę z Tobą spędzić resztę życia więc na co mam czekać
Ok zakończył monolog więc teraz
chyba czas na moją kwestie ale co ja mam powiedzieć że- ale ja nie
wiem czy chcę spędzić z Tobą całe życie – I co to …. Ups
chyba jednak to powiedziałam Mój przyjaciel patrzy się na mnie z
bólem w oczach ale to przecież nie moja wina … To wszystko przez
NIEGO to dlatego nie mogę być szczęśliwa z Ronem który patrzy na
mnie i nadal trzyma ten nieszczęsny pierścionek, chce mu wszystko
wyjaśnić, chce żeby zrozumiał, ale udaje mi się wyszeptać tylko
ciche – Przepraszam – Kiedy to powiedziałam on zerwała się na
nogi, a pierścionek wypadł mu z ręki.
- Dlaczego ? – pyta się usiłując zachować spokój
- Bo .. Oh Ron po prostu nie mogę – mówię
- Kochasz kogoś innego – zadaje pytanie którego tak bardzo się bałam usłyszeć – Patrze wprost na NIEGO ale on nie odwzajemnia tego spojrzenia – Tak – Mówię krótko – Kocham kogoś innego
- Więc dlaczego – syczy – dlaczego mnie wtedy pocałowałaś- jest wściekły, nie dziwię mu się, też bym była
- Bo nie chciałam żebyś zrobił coś głupiego – mówię
- Aha, chciałaś żebym się nie narażał i myślał że mam do kogo wracać – spuszczam wzrok czuję że płoną mi policzki, dokładnie o to mi chodziło, nie chciałam stracić przyjaciela.
- Przepraszam – mówię
- Powtarzasz się – warknął po czym wyszedł głośno trzaskając drzwiami, a ja rozejrzałam się po Norze, większość osób patrzyło się na mnie z zawodem i żalem w oczach, spojrzałam na Panią Weasley – Bardzo przepraszam – powiedziałam spuszczając wzrok
- Nic się nie stało – powiedziała – przecież to nie twoja wina że nie kochasz mojego syna – powiedziała z lekko wymuszonym uśmiechem. W tym samym momencie ktoś wybuchnął śmiechem wszyscy się odwrócili i zobaczyli Gorega który trząsł się ze śmiechu
- Z czego ty się cieszysz – zapytał groźnie Pan Weasley – to nie ani zabawne ani śmieszne więc mógłbyś się chociaż raz opanować
- Spokojnie tato, śmieję się z tego co powiedziała mama
- A co ja takiego powiedziałam – zapytała oburzona Molly
- „ To nie twoja wina że nie kochasz mojego syna „ - powiedział naśladując jej głos – A mamo moja droga nie pomyślałaś że ona kocha twojego syna tylko akurat nie tego
- O czym ty mówisz ? - zirytowała się Pani Weasley – niby kogo ona ma kochać
- Może jej się zapytajmy – rzuciła pomysł milcząca do tej pory Ginny
- Nie my powinniśmy – powiedział Gorege - więc braciszku pytaj się
Nastała chwila ciszy i wielkiego napięcia a kiedy po minucie nikt się nie odezwał Hermiona miała łzy w oczach
- Widzisz Gorege – To że ja go kocham nie znaczy że on kocha mnie, przepraszam was za wszystko myślę że już za dużo namieszałam w tej rodzinie …
- Hermionko o czym ty mówisz przecież – zaczęła Pani Weasley
- Przepraszam że zraniłam Rona, ale nie mogłam postąpić inaczej, mam nadzieję że rozumiecie, dzisiaj stąd wyjeżdżam
- Gdzie ?
- Dlaczego ?
- Miona proszę nie wyjeżdżaj przez mojego głupiego brata- Głosy Billa, Freda i Ginny zmieszały się ze sobą
- Przepraszam – powiedziała a po policzku spłynęła jej łza – kiedyś wrócę powiedziała i przytuliła Ginny a stojąc w drzwiach rzuciła jeszcze - Kocham Cię i nigdy nie przestanę nie wiem dlaczego przestałeś o nas walczyć, ale szanują to widać nie jestem dość dobra – na tym ostatnim głos jej się załamał a ona aportowała się z trzaskiem
Nastała cisza przerywana tylko cichym łkaniem Ginny
- Dlaczego ? – pyta się usiłując zachować spokój
- Bo .. Oh Ron po prostu nie mogę – mówię
- Kochasz kogoś innego – zadaje pytanie którego tak bardzo się bałam usłyszeć – Patrze wprost na NIEGO ale on nie odwzajemnia tego spojrzenia – Tak – Mówię krótko – Kocham kogoś innego
- Więc dlaczego – syczy – dlaczego mnie wtedy pocałowałaś- jest wściekły, nie dziwię mu się, też bym była
- Bo nie chciałam żebyś zrobił coś głupiego – mówię
- Aha, chciałaś żebym się nie narażał i myślał że mam do kogo wracać – spuszczam wzrok czuję że płoną mi policzki, dokładnie o to mi chodziło, nie chciałam stracić przyjaciela.
- Przepraszam – mówię
- Powtarzasz się – warknął po czym wyszedł głośno trzaskając drzwiami, a ja rozejrzałam się po Norze, większość osób patrzyło się na mnie z zawodem i żalem w oczach, spojrzałam na Panią Weasley – Bardzo przepraszam – powiedziałam spuszczając wzrok
- Nic się nie stało – powiedziała – przecież to nie twoja wina że nie kochasz mojego syna – powiedziała z lekko wymuszonym uśmiechem. W tym samym momencie ktoś wybuchnął śmiechem wszyscy się odwrócili i zobaczyli Gorega który trząsł się ze śmiechu
- Z czego ty się cieszysz – zapytał groźnie Pan Weasley – to nie ani zabawne ani śmieszne więc mógłbyś się chociaż raz opanować
- Spokojnie tato, śmieję się z tego co powiedziała mama
- A co ja takiego powiedziałam – zapytała oburzona Molly
- „ To nie twoja wina że nie kochasz mojego syna „ - powiedział naśladując jej głos – A mamo moja droga nie pomyślałaś że ona kocha twojego syna tylko akurat nie tego
- O czym ty mówisz ? - zirytowała się Pani Weasley – niby kogo ona ma kochać
- Może jej się zapytajmy – rzuciła pomysł milcząca do tej pory Ginny
- Nie my powinniśmy – powiedział Gorege - więc braciszku pytaj się
Nastała chwila ciszy i wielkiego napięcia a kiedy po minucie nikt się nie odezwał Hermiona miała łzy w oczach
- Widzisz Gorege – To że ja go kocham nie znaczy że on kocha mnie, przepraszam was za wszystko myślę że już za dużo namieszałam w tej rodzinie …
- Hermionko o czym ty mówisz przecież – zaczęła Pani Weasley
- Przepraszam że zraniłam Rona, ale nie mogłam postąpić inaczej, mam nadzieję że rozumiecie, dzisiaj stąd wyjeżdżam
- Gdzie ?
- Dlaczego ?
- Miona proszę nie wyjeżdżaj przez mojego głupiego brata- Głosy Billa, Freda i Ginny zmieszały się ze sobą
- Przepraszam – powiedziała a po policzku spłynęła jej łza – kiedyś wrócę powiedziała i przytuliła Ginny a stojąc w drzwiach rzuciła jeszcze - Kocham Cię i nigdy nie przestanę nie wiem dlaczego przestałeś o nas walczyć, ale szanują to widać nie jestem dość dobra – na tym ostatnim głos jej się załamał a ona aportowała się z trzaskiem
Nastała cisza przerywana tylko cichym łkaniem Ginny
*****
Minęło pół roku, nastały święta Bożego narodzenia, w Norze trwały przygotowania do wigilii, brakowało tylko jednej osoby
Myślicie że przyjdzie ? – zapytał nieśmiało Harry
- pisała mi że na 100% - odpowiedziała Ginny ale z lekkim wahaniem
- Tęsknie za Nią – odparł wybraniec
- Wszyscy tęsknimy – dorzucił Ron
- Zostało jeszcze... - ich rozmowę przerwał dzwonek do drzwi i całą trójką rzucili się by powitać przyjaciółkę. Kiedy Hermiona została wyściskana, wycałowana, a Pani Weasley ponarzekała trochę na temat jej sylwetki – wg niej była o wiele chudsza niż jak stąd wyjeżdżała – wszyscy zasiedli do stołu i dalej zasypywali ją gradem pytań. Przez te pół roku wiele się zmieniło Harry zaręczył się z Ginny, a Ron przełknął stratę Hermiony i bardzo zaprzyjaźnił się z Luną która również była na kolacji, Atmosfera była bardzo ciepła i rodzinna, nikt nie nawiązywał do wydarzań sprzed kilku miesięcy, - o tym co się wydarzyło po wyjściu Rano on sam nie miał pojęcia a nikt nie kwapił się by mu powiedzieć. Wszyscy się śmiali i mówili jeden przez drugiego … wszyscy prócz jednej osoby która dzisiaj była wyjątkowo cicha i przygnębiona, ale przy ogólnej wesołości nikt tego nie zauważył, nikt poza byłą gryfonką
Minęło pół roku, nastały święta Bożego narodzenia, w Norze trwały przygotowania do wigilii, brakowało tylko jednej osoby
Myślicie że przyjdzie ? – zapytał nieśmiało Harry
- pisała mi że na 100% - odpowiedziała Ginny ale z lekkim wahaniem
- Tęsknie za Nią – odparł wybraniec
- Wszyscy tęsknimy – dorzucił Ron
- Zostało jeszcze... - ich rozmowę przerwał dzwonek do drzwi i całą trójką rzucili się by powitać przyjaciółkę. Kiedy Hermiona została wyściskana, wycałowana, a Pani Weasley ponarzekała trochę na temat jej sylwetki – wg niej była o wiele chudsza niż jak stąd wyjeżdżała – wszyscy zasiedli do stołu i dalej zasypywali ją gradem pytań. Przez te pół roku wiele się zmieniło Harry zaręczył się z Ginny, a Ron przełknął stratę Hermiony i bardzo zaprzyjaźnił się z Luną która również była na kolacji, Atmosfera była bardzo ciepła i rodzinna, nikt nie nawiązywał do wydarzań sprzed kilku miesięcy, - o tym co się wydarzyło po wyjściu Rano on sam nie miał pojęcia a nikt nie kwapił się by mu powiedzieć. Wszyscy się śmiali i mówili jeden przez drugiego … wszyscy prócz jednej osoby która dzisiaj była wyjątkowo cicha i przygnębiona, ale przy ogólnej wesołości nikt tego nie zauważył, nikt poza byłą gryfonką
- W końcu nadszedł ten upragniony czas rozpakowywania prezentów – wszyscy byli nimi zachwyceni – oczywiście każdy dostał sweter od Molly – kiedy prezenty zostały rozdane a wszyscy usiedli wygodnie przy choince Ginny znalazła między gałęziami choinki jeszcze jeden prezent było to małe czarne pudełeczko przewiązane srebrną wstążką
- Herm … to chyba dla Ciebie – powiedziała podchodząc do dziewczyny
- Dla mnie? - zapytała zdziwiona, ale wzięła pudełeczko i delikatnie rozpakowała – Oh … - Tylko tyle była w stanie powiedzieć, jej oczom ukazał się najpiękniejszy pierścionek jaki kiedykolwiek widziała był bardzo delikatny i skromny wykonany z białego złota
- Pół roku temu popełniłem wielki błąd – odezwał się ktoś za jej plecami – Jeśli nie jest za późno chciałbym go naprawić – mówiąc to uklęknął – Hermiono Jane Granger zastaniesz moją żoną
- T-tak – zdołała wykrztusić Hermiona zanim została porwana w ramiona młodzieńca
- Nie mam złota ani klejnotów, nie mam góry pieniędzy nie jestem w stanie Ci zapwnić życia jak w bajce
- Nie obchodzi mnie to – przerwała mu
- Nie jestem idealny
- Nie chce ideałów są nudne
- Nie …
- Och zamknij się - zirytowała się dziewczyna i wpiła w wargi ukochanego
****
- … Miłość wierność i uczciwość
małżeńską oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi
dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy jedynej i wszyscy
święci
****
-Zabiję Cię – wrzask kobiety niósł się po sali – Jak mogłeś mi to zrobić Nienawidzę Cię!!
- A- ale kochanie co ja takiego zrobiłem ? - zapytał przerażony mężczyzna
- Dziecko kretynie ! Zrobiłeś mi dziecko !
****
- Och nareszcie chwila spokoju – powiedziała kobieta rozsiadając się wygodnie na kanapie
- Taa a jutro będziesz z Nimi tęsknić
- Oczywiście, że będę tęskniła przecież to moje dzieci
- Nie mogę uwierzyć że są już takie duże
- Masz rację szybko to przeleciało
- Greg kończy szkołę, bliźniaczki są w piątej klasie Artur i Jake w trzeciej nawet moja malutka Jane zaczęła już pierwszą …
- Wiem … ale są już duzi poradzą sobie
- Tak … masz rację .. Fred ?
- Hmm ?
- Kocham Cię
****
-Zabiję Cię – wrzask kobiety niósł się po sali – Jak mogłeś mi to zrobić Nienawidzę Cię!!
- A- ale kochanie co ja takiego zrobiłem ? - zapytał przerażony mężczyzna
- Dziecko kretynie ! Zrobiłeś mi dziecko !
****
- Och nareszcie chwila spokoju – powiedziała kobieta rozsiadając się wygodnie na kanapie
- Taa a jutro będziesz z Nimi tęsknić
- Oczywiście, że będę tęskniła przecież to moje dzieci
- Nie mogę uwierzyć że są już takie duże
- Masz rację szybko to przeleciało
- Greg kończy szkołę, bliźniaczki są w piątej klasie Artur i Jake w trzeciej nawet moja malutka Jane zaczęła już pierwszą …
- Wiem … ale są już duzi poradzą sobie
- Tak … masz rację .. Fred ?
- Hmm ?
- Kocham Cię
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz